hurricane

Chuj z listopadem, w grudniu byłam w Kenii!

Kiedy kończyliśmy zdjęcia, właśnie wtedy był pogrzeb mjra. Stary, oglądając żyrafy i słonie w ich naturalnym środowisku ryczałam jak bóbr, że nie zdążyłam Ci ich pokazać, ale jeśli to czytasz, to mam nadzieję, że Ci się podobała moja celebracja.

Afryka dzika zapadła mi w sercu i kochany blogasku, zaczynamy d ługie i mozolne przygotowania, żeby za niedługo (liczone niestety w latach) zabrać młodzież pod pachę i pojechać z nimi dookoła świata. Howgh!

Połowa stycznia (dziś dokładnie) ma tę magiczną wartość, godną odnotowania że złożyłam dziś wymówienie z pracy, ufarbowałam włosy na czerwono i idę zrobić nowy tatuaż.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>