jar of flies

Spodobała mi się facebookowa akcja, nasz słoik w kolorowe witrażowe serca stoi na oknie, i zabawne jak on działa, bo nawet mały Sz. wrzuca swoje wymiętolone karteczki. Musi będzie bardzo szczęśliwy ten rok.

Podsumowanie zrobiłam przy poprzedniej wizycie, jako wisienkę na torcie powinnam dodać, że stuknęło mi 10 lat pożycia, huhu, małżeńskiego. Tej kuwety nie ogarniam zupełnie, jak to się mogło stać, że jest, że działa i że nic nie zapowiada zmian na tym polu. Pierwszy raz od bardzo (baardzo) dawna udało nam się zwać samym w ciepłe na tydzień. Konstatację mam taką, że nie nadajemy się do restortów na dłużej niż 3 dni, żeby wyleżeć, wygrzać i doczytać zaległe książki. Potem już niesie do bratania się z lokalsami i poznawania prawdziwych miejsc.  Zrobiliśmy chyba prawie wszystko, co się dało i na koniec mam taką refleksję, że Egipt to piękny kraj i nie zasługuje na tych cebulowo-buraczanych turystów, którzy go odwiedzają.

Końcówka roku dla równowagi dała mi po dupie, ale nie mam nawet siły o tym pisać. Jedynie,  że trzeba robić zawsze ile się da, żeby już po wszystkim nie mieć wyrzutów sumienia.

Pierwszy raz w życiu na serio mam postanowienia noworoczne, ciekawe jak  pójdzie.
Ponieważ i tak zaglądam tu 3 razy do roku, to będzie dobry sprawdzian, jak mi poszło.
- znacząco zbliżyć się do planu ucieczki w nieznane, zarówno finansowo, jak i trasowo;
- znacząco powrócić do wagi sprzed posiadania dzieci;
- odzyskać przynajmniej część czasu tylko dla siebie;

Howgh, wish me good luck.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>